2 gwiazdy noży z Solingen

Historia miasta Solingen łączy się niemal organicznie z nożami. Do dziś zresztą Solingen i jego okolice nazywane są „zagłębiem noży”. I to noży nie byle jakich, bo kutych, niemieckich. W sumie te dwa słowa mogłyby z powodzeniem zakończyć artykuł. A, przepraszam, jeszcze dodałbym informacje, że w tekście chodzi o dwie słynne marki Güde i Wüsthof. I tyle rekomendacji by starczyło. Niemieckie, kute noże z Solingen to synonim doskonałej jakości, której można być pewnym tak, jak noży ze słynnego Seki w Japonii.

Solingen miało przez wieki i ma nadal dostęp do bardzo dobrej stali, której metody obórki jej kowale opracowywali już od późnego średniowiecza. Więc mamy tu do czynienia z nieziemską tradycją.

 

Mali i wielcy w Solingen

Nieprawdopodobnym jest, że w Solingen istnieją i niewielkie, rodzinne kuźnie, które z czystym sumieniem można nazwać manufakturami, jak Güde, a obok prawdziwi potentaci, jak Wüsthof. Są też inni, o których będziemy również pisać. Niezwykłe jest to, że każda z kuźni znajduje miejsce dla siebie na wymagającym i obleganym przez producentów noży rynku. I to, co robią kowale z Solingen, po prostu się nie nudzi i ciągle od nowa znajduje grona miłośników. Dodatkowo - każda z marek, czy firm stworzyła swoją ideę, czy wręcz ideologię kucia doskonałych noży.

 

 

Dwie podobnie wizje kucia noży

Jak tu zestawiać ze sobą potężną firmę, jaką jest działający już ponad 200 lat Wüsthof, z małą, rodzinną marką, jaką jest kuźnia Güde (ponad-stulatek)? Otóż można. Obie cieszą się w świecie zawodowych kucharzy i prawdziwych miłośników luksusowych noży ogromną estymą. Obie cenią sobie jakość ponad wszystko. Obie mają swoje manifesty, swoją wspartą olbrzymim doświadczeniem wizję tego, jak powinien wyglądać dobry, czy bardzo dobry niemiecki kuty nóż.

Noże Wüsthof i noże Güde to prawdziwe perełki swojego gatunku. Kupisz raz i możesz na całe życie zapomnieć o innych nożach. Możesz przekazać je w spadku dzieciom, a one przekażą swoim. Dopiero wtedy te niezwykłe noże wydadzą się drobinę stare. Ale to nie znaczy, że nie będą doskonale kroić.

To są, co tu dużo mówić, noże nie do zabicia. Normalnie używane, regularnie ostrzone zdołają Ci się opatrzyć, znudzić, ale nie rozstaniesz się z nimi za skarby świata, bo im starsze, tym większy sentyment budzą.

 

Tradycjonalista kontra eksperymentator

Güde jest niezwykłym tradycjonalistą do którejś tam potęgi. Unowocześnia park maszynowy, czy sposób hartowania stali w lodzie. I tyle. Od ponad 100 lat nie zmienił prawie nic. Formy noży są niezmienne, takie, jakie pamiętają nasi pra- i pra-pra-dziadkowie. Güde nie tworzy nowych serii noży. Zakłada, że to, co jest, jest perfekcyjne. I to całkiem wystarczy. Od wielkiego dzwonu pojawia się jakaś nowość, która zostanie pewnie na najbliższe kilka dekad w ich ofercie. Ręcznie kute noże marki Güde rozkochują w sobie tych, którzy nie chcą poddać się pośpiechowi świata i cenią to, co od ponad wieku sprawdzone.

Z kolei Wüsthof, który ma ogromne zaplecze i jedną z najnowocześniejszych kuźni na świecie, może sobie pozwolić na eksperymenty, czy wręcz zabawę ze stalą i okładzinami noży. Tu z kolei wiele się dzieje. Wüsthof chętnie szuka niszy, którą mógłby zapełnić kolejnymi, ciekawymi nożami. Niemiecki producent zróżnicował znacznie swoją ofertę. Tworzy noże bardzo tanie, masowo produkowane i takie, które są jego wizytówką w świecie noży dla bardzo wymagających.

 

 

Co wybrać?

Noże z Solingen, w tym przypadku opisywanych marek, czyli firm Güde i Wüsthof, są doskonałe, świetnie dopracowane, genialnie wyważone, wyśmienicie ostre jak na noże (nie tylko) europejskie. Nie ma się tu do czego przyczepić. Problem pojawia się, gdy trzeba coś wybrać. My zdecydowaliśmy się, jako wielcy pasjonaci kutych noży z Solingen, na obie marki. Z tego też względu możemy o nich dużo, dużo dobrego powiedzieć.

Oczywiście, Wüsthof produkuje noże w wiele większych ilościach, niż rodzinna manufaktura Güde, ale obie zasługują na wielki szacunek. Ponad 200 i ponad 100 lat tradycji zobowiązuje do tworzenia noży, które nie rozczarowują, nie poddają się modom i czasowi.

 

Dział PR Grupy NasTroje

Zdjęcia: Güde, Wüsthof

www.prestizowakuchnia.pl

 

Szukaj nas tutaj:

 

 

 

                

 

Artykuły powiązane

Co wolisz? Patelnię z diamentem, czy szafirem?

Niemiecka marka Woll, znany producent tytanowych patelni nieprzywierających, ma dwa ciekawe patenty na wzmacnianie swoich powłok. Dodaje do nich mikroelementy szafiru lub diamentu.

Noże szefa kuchni, noże kucharza, Gyuto - leksykon noży, część 2

Najbardziej podstawowy, konieczny w każdej kuchni nóż – to Gyuto, czyli nóż kucharza, zwany też nożem szefa kuchni. Posłuży wszystkim kuchennym czynnościom.

Kuchennie postępowi, czy zacofani mężczyźni?

Kuchenny Inkwizytor, na wzór socjologów, bada męską naturę. W kuchni, rzecz jasna. I odkrywa, że panujący tam faceci potrafią być i niezwykle odważni i równie niereformowalni.

Patelnie nieprzywierające, czyli jak zły teflon zrobił dużo dobrego

Gdyby nie ogromne rozczarowanie teflonem, który okazał się być rakotwórczy, nie byłoby dziś patelni nieprzywierających. Ot, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Orientalne noże do warzyw, Nakiri - leksykon noży, część 7

Nakiri to specyficzne, orientalne noże do siekania warzyw, owoców. Dzięki specyficznemu, niemal kwadratowemu ostrzu można arcy-wygodnie i szybko siekać, szatkować i kroić.

Jeśli boisz się ostrego noża…

Zdarza się, że ktoś jest na tyle oczarowany japońskim nożem, że ignoruje swoje obawy przed jego niezwykle ostrą klingą. Czy aby na pewno warto się przekonywać wbrew sobie?
}