Dlaczego nie jest łatwo doczekać się na japońskie noże?

Nie raz spotykam się z pytaniem Klientów naszych sklepów, dlaczego na niektóre japońskie noże trzeba dość długo czekać? Panujące powszechnie przekonanie, że Klient ma dostać towar od ręki, niemal natychmiast, jest w przypadku pewnych marek i luksusowych sprzętów kuchennych nierealizowalne. Japońskie noże to towar na tyle specyficzny, że często deficytowy. Trzeba czekać, aż producent, czy mistrz kowalstwa nóż wykuje.

Na dostępność kutych, mistrzowskich japońskich noży wpływa sporo czynników, o czym poniżej.

 

Ograniczona dostępność niektórych typów noży

Tu sprawa jest niezwykle złożona. Niektóre typy stali, z których powstają mistrzowskie, kute japońskie noże, są na tyle trudne w obróbce, że nawet najsłynniejsi mistrzowie kowalstwa muszą poświęcić im mnóstwo czasu i trudu. Bywa tak, że kilka noży dopracowywanych jest tydzień, czy nawet i dłużej. Logicznym jest z kolei, że nikt nie będzie sprowadzał z Japonii pojedynczego noża. Cło i transport podniosłyby niebotycznie jego cenę, stąd trzeba sprowadzić sporą partię noży.

 

 

Japończycy są bardzo hermetyczni

To problem bardzo trudny do przejścia. A zdają sobie z niego sprawę tylko wtajemniczeni w kwestię handlu z Japonią. By rozjaśnić problem powiem, że słynni japońscy mistrzowie tradycyjnego kowalstwa nie przejawiają często najmniejszej ochoty, by rozmawiać z europejskimi dystrybutorami noży. Trzeba znajomości i wstawiennictwa rodowitych, a związanych z branżą Japończyków, by cała kwestia w ogóle mogła ruszyć.

Drugi problem – japońscy mistrzowie kowalstwa zaopatrują na początku rodzimy, czasem i nawet lokalny rynek, później prowadzone przez Japończyków sklepy z nożami rozsiane na całym świecie, a całą resztę wyczekujących… na samym, szarym końcu.

 

Jeden kuje, drugi ostrzy, trzeci robi rękojeści

W tym wszystkim pół i biedy, jeśli jeden mistrz tworzy nóż od A do Z. Gorzej, jeśli w jego powstanie jest zaangażowanych wiele osób, a to dość częsta praktyka. Ktoś wyspecjalizował się wyłącznie w kuciu, hartowaniu stali i tworzeniu noży. Ktoś inny je szlifuje, poleruje, przycina, wytrawia stal, itd. A trzeci ktoś je ostrzy. Czwarty mistrz zajmuje się rękojeściami. I wystarczy, by jeden z nich z jakiś przyczyn cały proces opóźnił, a sprawa pada w przedbiegach. Japońskie, mistrzowskie noże kują ludzie. A jak wszystkim wiadomo, ludzie się, od czasu do czasu, „psują”. Człowiek nie maszyna, która działa z reguły wiele wydajniej.

Coś za coś. Albo dostaniesz sztancowany, tworzony maszynowo „japoński” nóż, albo uzbroisz się, o ile to będzie konieczne, w cierpliwość i doczekasz dostawy prawdziwych arcydzieł sztuki kowalskiej.

 

Poczekajcie i 2 lata

Bywa, o zgrozo, w branży luksusowych, mistrzowskich japońskich noży i tak, że mistrz jest tak obłożony zamówieniami i pracą, że nie daje rady kuć noży w tempie, którego się od niego wymaga i które narzuca zainteresowanie Klientów. Nie raz zdarzyło się nawet największym europejskim dystrybutorom usłyszeć, że zamówiona przez nich partia noży dotrze… za rok, czy i dwa.

Albo japoński mistrz, czy słynna kuźnia mówi – „Wyślemy, ile mamy”. I zamiast zamówionych kilkuset noży, przychodzi kilka, czy kilkanaście. W dobrych układach kilkadziesiąt. One, oczywiście, rozchodzą się natychmiast i wracamy do punktu wyjścia. Czekania na swoją kolejkę.

 

 

Czas transportu noży z Japonii

I jeszcze jeden dość dojmujący problem - transport z Japonii trwa. Odbywa się drogą morską (2-3 lub więcej miesięcy) lub pocztą lotniczą (która jest bardzo droga). Żeby nóż nie kosztował nieludzko dużo, trzeba wybrać tańszą drogę jego dostawy do Europy. Tyle, że trwającą wiele dłużej.

 

Nie uśmiercając mistrza…

I na koniec jeszcze refleksja. Wielu bardzo słynnych mistrzów kowalstwa to ludzie w podeszłym wieku. Niektórzy dawno temu przekroczyli 70, czy 80 lat. Oby żyli jak najdłużej! Ale los kuje własną historię. Może zdarzyć się, że noże danego mistrza już niedługo staną się swoistym rarytasem, sprzedawanym kolekcjonerom za bardzo duże pieniądze. Nie raz i nie dwa to się w historii japońskiego kowalstwa zdarzyło.

Stąd – warto czekać i łapać okazję. Pomijając fakt, że krojenie klasycznym, mistrzowskim nożem kutym przez znamienitych specjalistów to przeżycie, którego nie da się opisać. Czas czekania na taki nóż wzmaga tylko apetyt.

 

Nie ma rady, trzeba czekać

Jeśli czytającemu powyższe cały układ z czekaniem na klasyczne, mistrzowskie noże nie pasuje, ma trzy wyjścia. Nie kupować ich wcale, albo skoczyć do Japonii i próbować znaleźć gdzieś upragniony nóż. Można też szukać noża w światowych sklepach internetowych. Tyle, że i tam często spotka się wiele mówiący opis - „Na nóż trzeba poczekać”.

Kłopot w tym, że mistrzowie nie dostosują się do wymagań i preferencji poszczególnego człowieka. Tu rzecz działa i działać będzie - jak przypuszczam - po wieki, po swojemu. Japońskie noże z prawdziwego zdarzenia stają się coraz popularniejsze i coraz chętniej kupowane na całym świecie, więc trzeba będzie się do całej sytuacji dostosować.

 

Krystian Wawrzyczek - specjalista z zakresu technik, technologii kulinarnych

https://prestizowakuchnia.pl/

Zdjęcia: Miyabi, Hiendkitchen

 

 

Artykuły powiązane

Patelnie nie do zdarcia - żeliwo Skeppshult

Są na świecie patelnie, których niemal nic nie ruszy, które posłużą całymi dekadami, nie tracąc swoich właściwości. Do tej grupy zaliczają się żeliwne patelnie marki Skeppshult.

Podziemny świat żeliwa

Owoc granatu intrygował przez epoki. Pełno go w mitologiach świata, w Biblii, śródziemnomorskich rytuałach. A, dzięki francuskiej marce Staub i jej serii Grenade Red, pełno go i w kuchni.

Szyta na miarę kolekcja naczyń Industry marki Demeyere

Słynny producent doskonałych naczyń ze stali, Demeyere, stworzył linię Industry dla Amerykanów. Europa pozazdrościła im garnków. Szczęściem, można już je kupić na Starym Kontynencie.

Szaro-grafitowe oblicze dostojnych naczyń Staub

Nie ma na świecie człowieka, któremu nie przypadłaby go gustu kradnąca serce seria żeliwnych garnków, patelni i woków Staub. Graphite Grey czaruje od pierwszego wejrzenia.

Kuchennie postępowi, czy zacofani mężczyźni?

Kuchenny Inkwizytor, na wzór socjologów, bada męską naturę. W kuchni, rzecz jasna. I odkrywa, że panujący tam faceci potrafią być i niezwykle odważni i równie niereformowalni.

Telewizja Nas Troje - wreszcie w studio

Długo wyczekiwane, z zapałem i wielkim poświęceniem przygotowywane nasze studio filmowe wreszcie ruszyło. Zapraszamy Was i do oglądania i do odwiedzania nas w Cieszynie.
}