Garnek w garnku szybko gotowany, czyli turbo-szybkowar

Kuchenny Inkwizytor jest raz po raz narażany śmiertelnie – czy to na zawał, palpitacje serca albo, z drugiej strony, rozpęknięcie ze śmiechu. Razu jednego o mało co nie rozerwało go z paraliżującego mowę rozbawienia. Tak się nieszczęśnik śmiał, że mu żebra popękały i wystają po dziś dzień na zewnątrz. A śmiał się straszliwie po telefonie jednej z, skądinąd, uroczych pań redaktor jednego z uroczych, skądinąd, czasopism dla uroczych, skądinąd, kobiet z uroczych, skądinąd, miasteczek, wsi i siół oraz skansenów. Gazeta raczyła swoje wielce edukowalne czytelniczki uroczymi, skądinąd, poradami, już nawet nie z palca wyssanymi, ale wprost wydłubanymi z… (ucha, przecież, a co myśleliście?!).

Przerwa, bo żebra rozklekotały się ze śmiechu na przypomnienie tej rozmowy. I zagrał Inkwizytor Kuchenny na żebrach, jak Jankiel na cymbałach.

 

Szybkowar pozwoli przygotować posiłek w mgnieniu oka – szybkowary Silit

 

Urocza, wyposażona w dyktafon, coby z rozmowy słowa uczonego nie uronić, ni nie zgubić, pani redaktor zadała wielce edukowanemu Inkwizytorowi pytanie treściwe wielce. A rzecz tyczyła się szybkowarów, czyli, tłumacząc z polskiego na nasze i wasze – takich garów, co to nawet i pięć razy szybciej coś ugotować potrafią. Czyli – to takie turbo-gary, żeby być obrazowym.

I pyta wielce słodkim głosikiem owa pani red.: „Czy Wasza Mość, Największy Kuchenny Prześmiewca, zalecałby włożenie do szybkowaru drugiego garnka, żeby przyspieszyć samo gotowanie?” Kiedy sens tej kuchennej innowacji dotarł do wielce oświeconego ucha inkwizytorskiego, sam Największy zmienił się w słup soli, co mu się kiedyś już zdarzyło, runął jak długi na podłogę i rozsypał się w kawałki. A jego słone części długo rechotały z radości na podłodze.

W największym i zupełnie nieopisywalnym idiotyzmie tego pytania kryje się, gdy się nad nim zastanowić, jakiś pokrętny sens. Jeśli dodać jedno do jednego, zawsze się na tym zyskuje (albo traci, zależy od kontekstu). Podwójne jest zawsze lepsze, czy większe niż poszczególne.

Czyli, dwie nogi lepiej służą, niż jedna, dwa auta wzbudzą większą zazdrość sąsiadów, niż jedno, a dwie kochanki przysporzą podwójnych radości/ kłopotów, czyli też więcej, niż jedna, skrzętnie skrywana, kobieta na boku. Z powyższego wynika, jak byk, że dwa ma zawsze przewagę nad jednym. Problem, że nie tyczy się to jednak szybkowaru. On jest wyjątkiem we wszechświecie zdublowania. Zatwardziały samotnik, egoista, wilk stepowy, pustynny i górski. I morski, wilk, rzecz jasna też. Czyli – szybkowar to taki wilk, w którego trzewia wkłada się jedynie żarcie, a z drugim garem od niego wara.

Szatański to zaiste pomysł, żeby do szybkowaru, który jest naczyniem, w którym gotuje się pod ciśnieniem, inny garnek chcieć włożyć! Jaką ciemnotą tu wieje!!!! Jeszcze krok, a wrócimy do wilkołaków czających się za rogiem. Niech tam sobie świr jakiś gar w szybkowarze warzy, ale kiedy gazeta, nota bene, ogólnopolska, która swoimi bzdetami karmi pokolenia, coś takiego wypisywać zamierza, to nie włos, ale wilcza sierść od razu staje dęba na karku na myśl o domach, w których z hukiem eksplodować będą szybkowary, wbijające z maestrią w sufit gar, który usiłowało się pod ciśnieniem ugotować. Taki gar osiągnie trzecią prędkość kosmiczną i przy dobrych wiatrach wyleci dachem. Pewnie w efekcie po czasie do gazet trafi kolejne doniesienie o UFO, tym razem w formie nie talerza, a gara latającego. W sumie, czemu się tu dziwić.

Były latające dywany, są latające talerze, to czemu nie ma być furkoczących w powietrzu garów?

 

 

Gotowanie w szybkowarze, czyli gotowanie pod ciśnieniem, w wykonaniu marki Silit

 

Drugi horror historyczny, który wiąże się z szybkowarem - historia analogiczna. Facet, świr nad świry, chciał włożyć w szybkowar Sicomatic Econtrol, marki Silit, wyśmienicie zawansowany technologicznie i tak szybki, że mu wkładem-garem-dodaktowym pomagać nie trzeba, kolejny garnek marki Silit. Świr miał starszej wersji szybkowar ze stali szlachetnej, a chciał gotować w antyalergicznym naczyniu z Silarganem. Kupił sobie garnek za kilka stów i poprosił producenta, żeby mu uchwyty odpiłował, bo mu się garnek z Silarganem w szybkowar nie mieścił. Producent, pewnie w ślad Inkwizytora idąc, do dziś gra, śmiejąc się, na żebrach. Uchwytów, rzecz jasna, nie odpiłował, więc klient, niczym pomysłowy, a myślący inaczej Dobromir, zdecydował sam uchwyty odciąć. Ot, kuchenny, podwójny Van Gogh.

Niby racja – stal nigdy Silarganowi nie dorówna, więc, w sumie, trudno się z pomysłowością świra kłócić.

Gdyby chcieć wymyślić takie idiotyzmy, pewnie zeszłoby kilkaset lat. Dobrze, że życie samo podpowiada takie tematy, bo by Inkwizytor pajęczyną się powlekł i kurzem przyprószył.

 

 

Jeśli życzą sobie Państwo przeczytać pozostałe teksty z teki Kuchennego Inkwizytora, zapraszamy TUTAJ

 

Krystian Wawrzyczek – Kuchenny Inkwizytor, który, ustawiając ów idiotyzm na szczycie kosmicznych bredni, gra marsza na żebrach i jeży sierść wilczą na karku
Zdjęcia: Silit, Grupa Nas Troje

www.prestizowakuchnia.pl

 

Szukaj nas tutaj:

 

 

                

Artykuły powiązane

Polak podróżny, czyli spiżarnia w drodze

Polska maniera słoikowa, mająca genezę jeszcze gdzieś w straszliwych czasach PRL-u, okazuje się nadal prześladować niektórych wyjeżdżających na wakacje rodaków. Inkwizytor Kuchenny znowu kpi.

Telewizja Nas Troje - wreszcie w studio

Długo wyczekiwane, z zapałem i wielkim poświęceniem przygotowywane nasze studio filmowe wreszcie ruszyło. Zapraszamy Was i do oglądania i do odwiedzania nas w Cieszynie.

Lepszy czajnik Bugatti Vera, czyli ewolucja elektroniki

Na przestrzeni kilku lat słynny, elektryczny czajnik Bugatti przeszedł sporą ewolucję. Teraz Vera jest zdecydowanie cichsza i lepiej się sprawuje w codziennym użytkowaniu.

Mój pierwszy japoński nóż - tani, czy od razu drogi? Podpowiedzi specjalisty

Wielu z nas staje przed dylematem - czy, kiedy kupuje się coś, z czym trzeba się nieco na początku pozmagać, warto wydać od razu duże pieniądze, czy lepiej spróbować ostrożnie, „po taniości”.

Co musisz wiedzieć, nim zdecydujesz się na patelnię klasy Premium?

Stalowe, żeliwne i miedziane patelnie klasy Premium wymagają zastosowania się do kilku reguł. Na szczęście, wszystko dla ludzi, więc każdy da sobie radę. Ważne jest, by jednak wiedzieć, co Cię czeka.

Wyjątkowe w swojej stalowej formie naczynia Atlantis marki Demeyere

Belgijska marka Demeyere od lat zachwyca świat kulinariów swoimi doskonałymi naczyniami i tym, jak umiejętnie podporządkowała sobie stal szlachetną. Czytaj o serii garnków i patelni Atlantis.
}