Jak japoński mistrz kowalstwa sam siebie podrobił

Pouczony przez mądrego i wszechwiedzącego, a nie przyjmującego żadnych argumentów Pytacza, który, choć podstępnie łudzi i łasi się, jak łasica łasiczna, a nigdy niczego wartego uwagi nie kupi, bo go na to mentalnie nie stać, Kuchenny Inkwizytor odwiedzać zaczął z pokorą pątnika z zakonu żebraczego okoliczne sklepy, by znaleźć oryginalną w nich bułkę, mleko nie podrobione z krowy najprawdziwszej, czy ser żółty z ekslibrisem.

 

By wykuć prawdziwy, doskonały japoński nóż, potrzeba czasem lat szkolenia

 

Zacznijmy snuć opowieść od całkiem przysłowiowego początku. Pytacz doskonale obeznany ze światem i na co dzień nikomu nie wierzący, świadom, że człek podłym jest i jedynie ku oszustwu się chyli, czyli – mierzący człeka i świat własną miarą, Tomasz z tych najniewierniejszych z niewiernych, napisał e-mail do Inkwizytora Nowoczesnego. Pytał w nim, deklarując chęć nieprzejednaną zakupu japońskich noży, czy japońskimi faktycznie są, czy ich nie podrobiono, czy jakowyś certyfikat dostanie.

Pech chciał, że Inkwizytor obcuje ze sprzętem wyłącznie najsłynniejszych producentów, którzy nie czują wewnętrznej potrzeby tłumaczenia się Pytaczom, że sprzęt oryginalny jest i ma takie, jak opisane, właściwości.

Są takie noże, ale wściekle drogie, na złość zapewne Pytaczom, które mają certyfikat wystawiony przez Japońskie Ministerstwo Przemysłu i Handlu. Mają go z tej tylko racji, że to zupełne unikaty, kute w kilku egzemplarzach rocznie. Japończycy, za sprawą, m.in., certyfikatu, chcą nad nimi mieć kontrolę. Niestety, inni producenci, nawet tych najdoskonalszych linii noży, nie tworzą certyfikatu. Albo się im wierzy, albo nie.

Ciekawe, jak chińsko-tajwańsko-pakistański podróbca-podrabiacz miałby dostęp do stali i technologii, z której korzystają, często uczący się z pokolenia na pokolenie, mistrzowie japońskiego rzemiosła – tradycyjnego kucia?

Gdy Pytacz dowiedział się, że certyfikatu na nóż nie dostanie, bo go nie ma, dochodzić zaczął, czy aby mam prawo z nożami mieć coś do czynienia. Bo podejrzanym mu się, bez certyfikatu, wydałem. Szanowny Wielce Pytaczu, owszem, zawód mój pozwala na nożową specjalizację. Tylko jak mam tego dowieść Pytaczowi? Dyplom skanować i przesyłać, by łaskawie uwierzył i uspokoił skołataną głowę?

 

Tradycyjne noże japońskie kute są przez mistrzów tradycyjnego rzemiosła

 

Jak rozmawiać z Pytaczem? Konia, nie tylko z rzędem, ale i całą od razu stajnią najprzedniejszych Arabów czystej krwi, z certyfikatem, rzecz jasna, temu, kto wymyśli metodę na Pytacza. Szkoda, co oczywiste, energii i klawiatury na takiego niedowiarka, który wszędzie węszy podstęp. Biedna jego rodzina, biedny i nędzny dom jego. Pewnie mieszka w czterech, gołych ścianach, bo go na wszystkim oszukać będą chcieli. Lodówkę markową, jak pewnie odkryje, Turcy ugnietli, telewizor, nie japoński koncern znany, a tajwański wyrobnik-prywaciarz małymi łapkami pozlepiał, itd.

Jeśli ktoś pyta specjalizujący się w oryginalnych, właśnie unikatowych, doskonałych nożach sklep, który japońskie noże stawia na piedestale, czy prawdziwe japońskie są i oryginalne, a nie podrobione, jedynym, co można odpowiedzieć – taki nóż podrobi jedynie sam jego autor i twórca. Nie da rady odpowiedzieć inaczej.

Kiedy się tak Inkwizytor w problem zagłębił, to do rozlicznych zmartwień swoich dodał kolejne. Czy aby go, nieszczęsnego, na każdym kroku nie oszukują? Bo jaka pewność, że mieszkam w polskiej Polsce, że mi dentysta radioaktywnego materiału w ząb nie wstawi, że mi kobietka w sklepie znaczonym logo znanego producenta markowy ciuch sprzeda. Wszędzie podróbą wieje, straszy, a to, co oryginalne, pewnie na Zachód trafia, dedukuję w ślad za Pytaczami.

Żal Pytacza, bo wzbudza irytację i pogardę. Strasznie smutne życie musi mieć taki człowiek, który nikomu i niczemu nie dowierzając, sam na siebie bicz kręci. Kiedyś ktoś go w te certyfikaty upragnione, a drukowane w domu na drukarce, tak wmanewruje, że się Pytacz biedny, przez lata nie pozbiera. Mam dla Pytacza doskonałe rozwiązanie – „Pytaczu, zrób se sam”. Wtedy wszystko będzie miał oryginalne, Made in Pytacz-Land.

 

Jeśli życzą sobie Państwo przeczytać pozostałe teksty z teki Kuchennego Inkwizytora, zapraszamy TUTAJ.

 

Krystian Wawrzyczek – pewnie podrobiony, niecertyfikowany, nie mogący udowodnić prawdziwości swego pochodzenia od Adama i Ewy Kuchenny Inkwizytor, który postanowił nie dyskutować z Pytaczami, a podejrzewać wszystkich dookoła ich metodą zaczął
www.smakprostoty.pl

Zdjęcia: SmakProstoty.pl

Artykuły powiązane

Dedykowane dla Ciebie, czyli o rozpieszczaniu Klienta, który ma do wydania 2000 zł

Mistrzowie rzemiosła rozpieszczają miłośników japońskich noży, tworząc dla nich prawdziwe kuchenne majstersztyki, często dostępne w przystępnej cenie, która nie ujmuje im jakości

Druga część testu żeliwnej patelni grillowej Skeppshult

Testowanie żeliwnej patelni grillowej szwedzkiej marki Skeppshult jest tak wielkim wyzwaniem, że zajęło sporo czasu. Okazało się, że wymaga też podwójnego artykułu.

Jak piękne rzeczy zmieniają życie, część 1

Człowiek zbyt mocno podlega naciskom świata, denerwuje się, nie potrafi się zrelaksować. Stąd dobrze otaczać się pięknymi przedmiotami, które zmieniają życie na lepsze.

Orientalne noże do warzyw, Nakiri - leksykon noży, część 7

Nakiri to specyficzne, orientalne noże do siekania warzyw, owoców. Dzięki specyficznemu, niemal kwadratowemu ostrzu można arcy-wygodnie i szybko siekać, szatkować i kroić.

Żeliwne patenie w stylu retro - o żeliwie, które lubi drewno

Drewno i żeliwo to połączenie tak piękne, że trudno mu się oprzeć. Stąd – patelnie z żeliwa słynnych marek Staub i Skeppshult cieszą się nieustającym powodzeniem.

Gotowanie na parze w rozmiarach XL – Silit Vitaliano

Niemiecki producent znakomitych naczyń, marka Silit, zaproponował duże, rodzinne wkłady do gotowania parze. Uradował w ten sposób kochających tak przyrządzane posiłki
}